wtorek, 11 lutego 2014

Ślubnie :D

witam Was serdecznie jako Pani K. :)
chcecie się dowiedzieć co nieco na temat mojego ślubu? powiem Wam,że był to jeden z najzabawniejszych dni w moim życiu xD mimo, że wstałam 2 godziny przed wyjściem nie zdążyłam zrobić połowy rzeczy, które planowałam więc jak mama zadzwoniła, że już po nas jadą wpadłam w panikę xD moje włosy i dopinki zaczeły się skręcać przez wysoką wilgotność co o mały włos nie przyprawiło mnie o płacz -.- na miejsce dotarliśmy dużo za wcześnie, musieliśmy czekać na spóźniającego się świadka, który zjawił się w ostatniej chwili xD po prostu cyrk xD samo oczekiwanie w urzędzie na ceremonię było nieco irytujące wszyscy pytali jak się czuję, który to miesiąc i czy jestem zdenerwowana... NIE BYŁAM ANI ODROBINKĘ ZDENERWOWANA XD natomiast  mój małżonek w trakcie składania przysięgi zrobił się cały czerwony i zesztywniał :D potem akcja z obrączkami... Pyś nie chciał wkładać mi jej na siłę bo bał się, że zrobi mi krzywdę więc powiedziałam mu po cichu "nie bój się, nie złamiesz mi palca" na co świadkowie i osoby najbliższej nas wybuchły śmiechem xD jak przyszła kolej na włożenie obrączki na palec Pysia powiedziałam mu "no dawaj mężu palucha" i znowu wszyscy rechotali xD po wręczeniu aktów ślubów staneliśmy na środku sali żeby przyjąć gratulację i co zrobił mój mąż? zapytał pana przy pianine czy może zagrać coś "żywszego" bo to nie pogrzeb-znowu wszyscy się śmiali xD Pan przy pianinie raczył nas później muzyką w stylu lat 30. i mój małżonek zaczął podrygiwać nóżkami xD wszyscy nam gratulowali, wręczali kwiaty, koperty czy drobne prezenty... no i wszyscy nas przytulali i całowali przez co nasze dziecko poczuło się gniecione i zaczeło strasznie mnie kopać :P po całej ceremonii ja, Pyś, nasz świadkowa i moja przyjaciółka z okresu gimnazjum wsiedliśmy do auta mojego taty i przyjechaliśmy do naszego mieszkania :) pod urzędem mama zamówiła jeszcze 2 taksówki w których pojechał mój brat z dziewczyną, nasz świadek z dziewczyną i moja mama. pod blokiem mama wsiadła do auta taty i razem pojechali do domu a my weszliśmy na górę siedliśmy przy stoliku i raczyliśmy nasze podniebienia tortem ( ja sobie odmówiłam tej przyjemności bo tort był nasączony alkoholem a ja nie czułam się za dobrze). jak mój brat i jego dziewczyna oraz moja przyjaciółka już polecieli do domów postanowiliśmy zamówić pizzę :D było na prawdę kameralnie i na pełnym luzie :D ja zaraz po wejściu do domu wskoczyłam w wielki dziurawy sweter :D
całe popołudnie i wieczór spędziliśmy na leniuchowaniu :D


zwróćcie uwagę jak Pyś się pochyla żeby mnie wycałować :P

a tak wyglądaliśmy :D po zdjęciach widzę jak przytyła mi buzia :P

ślub na prawdę niczego nie zmienił w naszym życiu, wszystko jest po staremu a mimo to cieszę się, że podjęliśmy taką decyzję :) teraz jesteśmy "prawdziwą" rodziną :)

czwartek, 6 lutego 2014

Imieninowo :D

Wczoraj, 5 lutego miałam imieniny ;) Z tej też okazji wybrałam się z mamą do Galerii Krakowskiej na moją ulubioną sałatkę w kawiarni Słodki Wentzl :D przy okazji miałyśmy też wpaść do Inglota kupić dla mamy puder i korektor pod oczy ( mama sama nie umie wybrać sobie żadnych kosmetyków więc prosiła żebym jej pomogła), sama też skusiłam się na 3 cienie (2 do powiek, 1 do brwi bo akurat miałam 3 wolne miejsca w moje paletce Freedom). :) 


na samej górze z czerwoną kropeczką to cień do brwi nr 560 :P
trochę niżej jest cień do powiek ale niestety nie wiem jaki to numer -.-


i jeszcze jeden nowy cień i też nie wiem jaki to numer -.- wydobycie tych cieni żeby odczytać ich numer nie jest łatwe :P

pokrążyłyśmy troszkę po Galerii, wpadłyśmy do apteko-drogerii po kwas foliowy, gdzie dostałam prezent od mamy i sama kupiłam prezent dla mojego Pysia ;)

Pysiulowy prezent :D jak go zobaczyłam na półce z kosmetykami dla dzieci (obok kosmetyków z Hello Kitty) to musiałam go kupić, nawet nie spojrzałam na cenę bo od razu poleciałam do kasy :D kosztował 7,99zł i po długich rozważaniach razem z Pyśkiem doszliśmy do wniosku, że pachnie trochę jak jabłko i trochę jak guma balonowa :D bardzo fajny zapach, taki dziecinny xD

szukałyśmy też prezentu dla mojej babci na jej 70 urodziny, wybrałyśmy skromne ale eleganckie złote kolczyki, do tego kartkę urodzinową i zamówiłyśmy pyszny tort u mamy koleżanki mojej mamy :P babcia obchodzi urodziny dzień po moim ślubie więc straszę Pysia, że jako mój mąż musi iść razem ze mną do babci w odwiedziny xD babcia zbytnio nie przepada za Alanem z wzajemnością, powiedziałabym, że oni po prostu się tolerują. :P

dostałam od mamy też 4 pyszne ciacha, które prawie natychmiast po powrocie do domu pochłonęliśmy :D no i co najważniejsze... jak przyjechał po nas tata żeby odwieźć mnie do domu na tylnim siedzeniu leżał jakiś zapakowany prezent, zapytałam rodziców "co jeszcze kupiliście babulce?" a mama na to, że to prezent dla mnie... opadła mi szczęka bo mama dodała jeszcze, że to prezent na pamiątkę ślubu i pamięta jak bardzo w sklepie ten prezent mi się podobał... dodała tez, że dobrze wie iż przenigdy bym go sobie nie kupiła czy tez nie dostała od Alana bo po prostu nas nie stać. nie miałam pojęcia co to może być, przez chwilę myślałam o torebce, którą oglądałyśmy z CCC bo śliniłam się na jej widok... ale, nie.... moi rodzice przeszli samych siebie...
moim prezentem okazał się komplet srebrnej biżuterii z cyrkoniami z firmy Yes....

wisiorek razem z naszyjnikiem. do kompletu były jeszcze kolczyki, o takim samym kształcie jak wisiorek. ;)
tak się wzruszyłam na widok tego prezentu, że zaczęłam się wydzierać na Pysia, że ma mnie natychmiast przytulić :D zupełnie się tego nie spodziewałam, zwłaszcza, że rodzice zapłacili ponad 200zł za nasze obrączki a tu jeszcze taki prezent o.O


a tak moje maleństwo świętuje rozpoczęcia 6 miesiąca :)


ślub za 2 dni a ja kompletnie nie wiem jak się umalować czy uczesać... 

piątek, 31 stycznia 2014

Zmiana na lepsze.


Dużo się ostatnio zmieniło i chyba wszyscy czytający mojego bloga o tym wiedzą... Helloł, mam 18 lat i jestem odpowiedzialna za czyjeś życie od początku do końca co chwilami przyprawia mnie o totalną panikę. W moim mózgu nastąpiła totalna rewolucja, rozmyślam na tematy, które jeszcze pół roku temu były czymś kompletnie abstrakcyjnym. Nie jestem tą samą osobą co do niedawna i nawet mnie to cieszy. Moje życiowe zmiany dopadły też i mojego bloga... Dawno nie raczyłam Was zdjęciami ciężkich gyaru makijaży, zdjęciami z perukami na łbie bo źle się w tym czuje, już nie tak swobodnie. Przeglądając internety znalazłam coś dla siebie, nowy spokojniejszy styl z lekkim pazurkiem, którego nigdy mi nie zabraknie :) Także uprzedzam, że blog na dniach zmieni nazwę przez co dla większości może przepaść na wieki ale co by w jak najmniejszym stopniu temu zapobiec wrzucam link na nowego aska gdzie też pojawi się link do nowej wersji bloga :)
http://ask.fm/gaijin_gal_mammy

Mam nadzieję, że wytrzymacie kilka dni tej niepewności :D

poniedziałek, 27 stycznia 2014

prezenty ;D

uffff, powróciłam do normalnego życia... w miarę :D
przeziębienie mineło ale teraz porwały mnie przygotowania do ślubu, kupowanie potrzebnych rzeczy (kwiaty, bielizna etc) i ciągłe rozmyślania "jak ja mam się uczesać?" , "jak się pomalować?", "lepsze loki czy proste włosy?" xD jak na razie na nic nie mogę się zdecydować ale mam jeszcze niespełna 2 tyg więc w końcu coś wybiorę :)
dzisiaj rano wybrałam się z mamą na zakupy go Galerii Krakowskiej moją misją był nowy płyn do soczewek i tabletki czyszczące soczewki z osadów białkowych... co sie okazało takie tabletki to towar deficytowy! nie było ich w żadnym ze sklepów optycznych w Galerii... na szczęście kupiłam nowy, dużo lepszy płyn, który ma za zadanie nawilżać soczewki więc to idealny płyn dla mnie (ostatnio w ogóle nie nosiłam soczewek i zaczęły twardnieć :<).

załamałam się przed chwilą kiedy porównywałam jego cene w galerii i w necie...
Galeria Krakowska sklep Vision Express : 18 zł
Sklep Internetowy Vision Express : 9,99 zł
gdyby nie fakt, że płyn zasponsorowała mi mama bo ja jestem ostatnio słabo forsiasta to na prawdę miesiąc bym sobie wypominała ten wydatek -.- osobiście uważam, że to oszustwo i naciąganie ludzi zwłaszcza, że kupując przez internet soczewki można odebrać osobiście w sklepie stacjonarnym a co za tym idzie nie dochodzą koszty wysyłki. świństwo! ;/

do płynu dołączony był pojemniczek na soczewki, porządku z grubego plastiku nie taki dziadowski jak te z solution lens -.-

kupiłam najmniejszą pojemność tak dla sprawdzenia czy płyn spełni moje oczekiwania :)

po zakupach w galerii poprosiłam rodziców żeby podjechali ze mną do mojego ulubionego sklepu optyczneo w którym można kupić świetne soczewki typu circle lens gdzie kupiłam tabletki do czyszczenia soczewek :)

serdecznie je polecam, sposób użycia jest banalny a efekty podobno rewelacyjne :D zobacze jeszcze jak się u mnie sprawdzą ale od razu po wrzuceniu tabletki do pojemniczka widać było jak piana powstała po rozpuszczeniu tabletki zaczeła przywierać do soczewki :D śmiesznie to wyglądało :D tabletki, które ja używałam kosztowały 22,99zł za 10 sztuk (1 tabletka starcza na 1 parę soczewek, do lewej soczewki w pojemniczku wrzuca się 1/2 tabletki i do prawej soczewki w pojemniczku również wrzuca się 1/2 tabletki) pozytywnie mnie to zaskoczyło bo spodziewałam się, że na parę soczewek potrzeba 2 tabletek co by w moim wypadku wiązało się z dodatkowymi kosztami bo mam aż 6 par soczewek :)

później jeszcze będąc w galerii wybrałyśmy się z mamcią do Carrefour'a żeby zrobić zakupy spożywcze i nie byłabym sobą gdybym nie kupiła czegoś poza listą xD

co drugie moje zakupy kończą się zakupem smakowej herbatki :D to uzależnia :D


skusiłam się też na pomadkę ochronną za gwałtowną cenę 3,99zł bo wszystkie moje ochronne mazidła moją formę słoiczków z których produkt wydobywa się paluchem a to nie jest dla mnie zbyt dobra opcja bo wymaga zdjęcia rękawiczek... przeklęte mrozy! -.- zdziwił mnie zapach tej pomadki, w ogóle nie czuć truskawki... pachnie wazeliną albo woskiem :<

to jest najzabawniejsza rzecz z dzisiejszych zakupów krem z 34zł przeceniony na niecałe 7zł xD nie mam pojęcia czemu, jest nowy, zapieczętowany i ma jeszcze długą datę ważności :D mimo, że jest polecany dla Pań 55+ to ja będę go używać jako krem "profilaktyczny" na noc :)

a to w sumie coś dla mnie i dla Pysia :D jak go powąchałam w sklepie od razu się zakochałam w tym słodkim owocowym zapachu, nie mogłam go zostawić w sklepie :D

dostałam od mamy jeszcze jeden fantastyczny prezent ze sklepu New Yorker:

mega ciepłą i milusią futerkową kamizelkę <3 która jest co najmniej o rozmiar za duża przez co wyglądam w niech jakbym miała wielki zad xD

zakochałam się w tych uszach :D kamizelka była przeceniona ze 129zł na 79zł :)
w zasadzie w New Yorkerze kupiłam z mamą jeszcze wdzianko na noc poślubną ale ono stanowczo się nie nadaje do publikacji xDDDD



mam dla Was jeszcze aktualizację brzucha :D jakoś bardzo nie urósł ale jest już widoczny gołym okiem dla innych ;)

i moja najukochańsza Paszczusiowa mordka <3


ps. jak oceniacie jakość zdjęć, które dzisiaj wrzuciłam? wszystkie były zrobione nowym  telefonem :)

wtorek, 14 stycznia 2014

offline!


robaczki Wy moje... musiscie mi wybaczyć moją blogową nieobecność ale przyszalałam wczoraj i idąc na zkupy do Ikea, Empiku, Auchana i Rossmanna ubrałam się zdecydowanie za lekko i mnie zawiało :< chciałam od razu po zakupach nagrać Wam filmik z zakupami ale trochę kiepsko się czułam. dzisiaj powtórka z rozrywki, rano byłam na USG z Pyśkiem i o mało go nie zabiłam spojrzeniem jak stwierdził, że Lena przypomina pieska xD po powrocie od razu wskoczyłam do wyrka, pod kołderkę z Hello Kitty i wielkim kubkiem herbaty z miodem i cytrynką.
smarkam, smarkam i jeszcze raz smarkam, pochłaniam dzikie ilości herbaty z cytryną, przywdziałam moje kryzysowe grube skarpety i przeganiam to wstrętne przeziębienie. jutro muszę skoczyć do kliniki na jedno badanie kontrolne i może po południu uda mi się nagrać filmik o ile w miarę odzyskam swój głos ;P

na dzisiejszym USG oczywiście zapomniałam poprosić o zdjęcie (głupia ja!!!!!!) bo byłam tak podniecona oglądaniem Lenki :D skubana ma już około 30cm i nie za cholerę nie wiem gdzie się mieści :D w trakcie badania widzieliśmy cały jej kręgosłupek i żeberka, stópki, dupinkę (i poglądaliśmy co ma między nogami xD), buźkę i rączki, którymi cały czas machała. w pewnym momencie zaczeła "dłubać w nosie" :D Pyś nie mógł się nadziwić, że ma już kości xD wydawało mu się, że Lena jest taka malutka bo po moim brzuchu ledwo ledwo widać, że jestem w ciąży jak nosze moje zwykłe ciuchy a tu nagle się okazuje, że taka duża kobita z niej :D

o a takie se dostałyśmy skarpeteczki od narzeczonej mojego brata :D


a taką oto łóżeczkową wyprawkę najprawdopodobniej kupimy dla małej :D
znaczy pewnie jej nie kupię a poproszę rodzinę o kupie jej w ramach prezentu na ślub bo chcemy uniknąć sytuacji kiedy ktoś kupi nam do niczego nie potrzebne rzeczy :)

tu lepiej widać wzór :

zakochałam się w tych krowach :D choć pierwotnie szukałam takiego kompletu w kremowym kolorze żeby pasowało do ścian i mebli w pokoju małej... ale to krowy ukradły moje serce :D


ponadto chciałam Was zachęcić do pewnej "zabawy" a mianowicie do zakupów pudełek ShinyBox :) ja już wziełam udział w tym przedsięwzięciu, moje pierwsze pudełko pojawi się u mnie prawdopodobnie w piątek :)
http://shinybox.pl/?ref=a9ca7c6 to jest mój link polecający, jeśli założycie konto i kupicie pudełko dla siebie klikając w ten link doładujecie moje konto o dodatkowe ShinyStars :)

czwartek, 2 stycznia 2014

po raz pierwszy w nowym roku :)

wierzycie w gatkę "jaki sylwester taki nowy rok"? jeśli to faktycznie prawda to nasz cały rok będzie.... hmmm... czy wszyscy mają tutaj ukończone 18 lat? xD może jednak nie będę Was wtajemniczać :D w zasadzie mój sylwester był na prawdę udany, rano poszliśmy z Pysiem na zakupy po popcorn, Piccolo, jakiś sok, coś słodkiego i piwka dla Pyśka :D późnym popołudniem ugotowałam kolację taką jak Pyś chciał a nie robię tego za często bo ja jestem zwolenniczą zup a Pysio mięsa ( jak chyba każdy mężczyzna). cały dzień tak na prawdę oglądaliśmy telewizję, siedzieliśmy na youtubie ( Pyś oglądał ze mną filmiki moich ulubionych youtuberek a ja oglądałam z Nim filmiki o grach, które go ciekawią), przeglądaliśmy kwejka, bezużyteczną, czy jebzdzidy xD wcinaliśmy różne rzeczy, rzucaliśmy w siebie popcornem i zrobiliśmy sobie pojedynek kto głośniej beka xD hahahahahahah xD Pyś po piwie a ja po Piccolo... zgadnijcie kto wygrał :D nie czuliśmy żadnej presji, po prostu siedzieliśmy i się chichraliśmy z byle powodu, przed 20 się wykąpaliśmy przebraliśmy w dresy i oglądaliśmy impreze na krakowskim rynku, TOTALNA KLAPA... i tak nam mijały godzinki na jedzeniu frytek, popcornu i słodkości, piciu Piccolo i hejcenia ludzi w telewizji xD samą północ a zarazem nowy rok powitaliśmy w łóżku podczas przytulania ( tu mogą być nieletni!), położyliśmy się spać jakoś o 00:30...  ja byłam oczywiście trzeźwa jak dupa anioła, bo piłam tylko Piccolo a mój mężczyzna nabombał się jak głupi 2 miodowymi piwami xD okropnie się z Niego śmiałam w związku z tym bo zawsze twierdził, że mam mocną głowę.... taaa, jasne xD miał pełny żołądek a na prawde 2 piwa ścieły go z nóg, ja padłam tak szybko bo chyba najnormalniej w świecie się przejadłam i leżałam z brzuchem do góry jak wieloryb na plaży xD

a jak Wy spędziłyście sylwestra? :D udany, nie udany? piszcie koniecznie :D

ja teraz siedzę pełna energii wcinam popcorn i piję ostatnie Piccolo :D
tym razem o smaku Tropical xD tyle się ostatnio wydarzyło, że na serio nie wiem jak mam to wszystko ogarnąć... ale może po prostu przywalę z grubej rury OTÓŻ DNIA 8 LUTEGO OFICJALNIE ZOSTANĘ ŻONĄ MOJEGO PANA PYSIA ;D BYLIŚMY RAZEM W URZĘDZIE I DOKONALIŚMY WSZYSTKICH OPŁAT, ZAREZERWOWALIŚMY TERMIN, ZAPROSILIŚMY GOŚCI :D na początku myśleliśmy, że na samej ceremonii się zakończy... ale mój tata wczuł się w rolę "ojca panny młodej" i zasponsorował mi sukienkę, którą sama sobie kupiłam jakiś czas temu (aczkolwiek tata wysłał mi trochę więcej kasy niż wyniosła sama sukienka) i razem z mamą zaproponowali mi, że pokryją koszty zaproszenia gości do bardzo sympatycznej kawiarni na Rynku w Krakowie ( mają tam zajebisty sernik wiedeński i mrożoną czekoladę). wszystkich gości na ślubie będzie 24 ( razem z nami), ponadto ceremonia skończy się około godziny 11 więc bez sensu jest zapraszać gości na obiad. ostatecznie z mamą wybrałyśmy kawiarnię, każdy będzie mógł sobie zamówić co chce kawe, ciastko, lody... nie będziemy nic zamawiać z góry :) będzie na pewno bardzo kameralnie ale nie chce żadnej krzykliwej posiadówy na 100 osób ( nawet nie miałabym kogo zaprosić żeby wyszło tyle osób xD). :)

mam już sukienkę, kupiłam wczoraj buty na ebayu ( oby doszły!), zajmę się na dniach kupnem materiału na welon, może się rozglądne za jakimiś dodatkami... no nie wiem, pomyśle. :)

także jak widać zaczełam nowy rok z przytupem, a u Was jak? macie jakieś szczególne plany na ten rok ? :)

ponadto mam dla Was brzuchową aktualizację:

nie urósł mi jakoś szczególnie jak porównuje z innymi dziewczynami ale wstawiam zdjęcie dla zobrazowania jak drastycznie zmienił się jego kształt. :) talia odeszła w zapomnienie, do szału doprowadzają mnie widoczne na biodrze niebieskie żyły i sącząca się z piersi siara -.-
za tydzień może dwa idę z Pyśkiem na usg podglądać Lenkę :)

niedziela, 29 grudnia 2013

z duuuuuuuuuużym przymrużeniem oka :D

mamuśku moje nogi O.o 6godzin poza domem spowodowało odciski na piętach i totalne zmęczenie :D ale jestem przeszczęśliwa, zaciągnełam Pyśka do kina na Hobbita ( upierał się, że bilety są za drogie i lepiej będzie aż poczekamy gdy będzie do kupienia na giełdzie), przy okzaji wpadłam do Super-Pharm gdzie wydałam ostatnie pieniądze, potem mały spacer i wreszcie w domciu :) dawno nigdzie razem nie byliśmy bo Pysiul ciągle w pracy albo odsypia a teraz w okresie świąteczno-sylwestrowym ma dużo wolnego :D film rewelacyjny aczkolwiek spodziewałam się nieco innego zakończenia, jestem mega ciekawa ostatniej części :D
w Super-Pharm skorzystałam z 40% promocji na produkty do makijażu i kupiłam sobie 2 szminki oraz mascare z firmy Rimmel ale o tym poniżej :P
w dodatku oficjalnie mogę Wam powiedzieć, że po nowym roku idziemy ustalić termin ślubu, oby tylko był wolny w ten dzień!

 a teraz mała niespodzianka dla Was... postanowiłam nagrać Wam filmik o moich kosmetycznych zakupach bo niestety mój aparat świruje i nie może złapać ostrości :< filmik na zupełnym luzie w domowej fryzurze, dresie, bez udawania kogoś innego, z moimi głupimi minami :D wybaczcie mi tylko fakt iż trochę niewyraźnie mówię ale męczy mnie katar od kilku dni no i oczywiście kiepską jakoś filmiku :)



jutro śmigam na zakupy do Auchan'a albo Kauflandu i zaopatrze się w kilka butelek szampana pokroju Piccolo albo Trele Morele i będę opijać Nowy Rok z Pyśkiem na kanapie przed telewizorem :D ponadto babcia zrobiła sałatkę więc strasznie się ślinię na samą myśl ( szkoda, że wpadnie w moje ręce dopiero jutro :<)


piszcie koniecznie czy coś jest dla Was nie widoczne lub nie zrozumiałe w filmiku :D