Dużo się ostatnio zmieniło i chyba wszyscy czytający mojego bloga o tym wiedzą... Helloł, mam 18 lat i jestem odpowiedzialna za czyjeś życie od początku do końca co chwilami przyprawia mnie o totalną panikę. W moim mózgu nastąpiła totalna rewolucja, rozmyślam na tematy, które jeszcze pół roku temu były czymś kompletnie abstrakcyjnym. Nie jestem tą samą osobą co do niedawna i nawet mnie to cieszy. Moje życiowe zmiany dopadły też i mojego bloga... Dawno nie raczyłam Was zdjęciami ciężkich gyaru makijaży, zdjęciami z perukami na łbie bo źle się w tym czuje, już nie tak swobodnie. Przeglądając internety znalazłam coś dla siebie, nowy spokojniejszy styl z lekkim pazurkiem, którego nigdy mi nie zabraknie :) Także uprzedzam, że blog na dniach zmieni nazwę przez co dla większości może przepaść na wieki ale co by w jak najmniejszym stopniu temu zapobiec wrzucam link na nowego aska gdzie też pojawi się link do nowej wersji bloga :)
piątek, 31 stycznia 2014
poniedziałek, 27 stycznia 2014
prezenty ;D
uffff, powróciłam do normalnego życia... w miarę :D
przeziębienie mineło ale teraz porwały mnie przygotowania do ślubu, kupowanie potrzebnych rzeczy (kwiaty, bielizna etc) i ciągłe rozmyślania "jak ja mam się uczesać?" , "jak się pomalować?", "lepsze loki czy proste włosy?" xD jak na razie na nic nie mogę się zdecydować ale mam jeszcze niespełna 2 tyg więc w końcu coś wybiorę :)
przeziębienie mineło ale teraz porwały mnie przygotowania do ślubu, kupowanie potrzebnych rzeczy (kwiaty, bielizna etc) i ciągłe rozmyślania "jak ja mam się uczesać?" , "jak się pomalować?", "lepsze loki czy proste włosy?" xD jak na razie na nic nie mogę się zdecydować ale mam jeszcze niespełna 2 tyg więc w końcu coś wybiorę :)
dzisiaj rano wybrałam się z mamą na zakupy go Galerii Krakowskiej moją misją był nowy płyn do soczewek i tabletki czyszczące soczewki z osadów białkowych... co sie okazało takie tabletki to towar deficytowy! nie było ich w żadnym ze sklepów optycznych w Galerii... na szczęście kupiłam nowy, dużo lepszy płyn, który ma za zadanie nawilżać soczewki więc to idealny płyn dla mnie (ostatnio w ogóle nie nosiłam soczewek i zaczęły twardnieć :<).
załamałam się przed chwilą kiedy porównywałam jego cene w galerii i w necie...
Galeria Krakowska sklep Vision Express : 18 zł
Sklep Internetowy Vision Express : 9,99 zł
gdyby nie fakt, że płyn zasponsorowała mi mama bo ja jestem ostatnio słabo forsiasta to na prawdę miesiąc bym sobie wypominała ten wydatek -.- osobiście uważam, że to oszustwo i naciąganie ludzi zwłaszcza, że kupując przez internet soczewki można odebrać osobiście w sklepie stacjonarnym a co za tym idzie nie dochodzą koszty wysyłki. świństwo! ;/

do płynu dołączony był pojemniczek na soczewki, porządku z grubego plastiku nie taki dziadowski jak te z solution lens -.-

kupiłam najmniejszą pojemność tak dla sprawdzenia czy płyn spełni moje oczekiwania :)
po zakupach w galerii poprosiłam rodziców żeby podjechali ze mną do mojego ulubionego sklepu optyczneo w którym można kupić świetne soczewki typu circle lens gdzie kupiłam tabletki do czyszczenia soczewek :)

serdecznie je polecam, sposób użycia jest banalny a efekty podobno rewelacyjne :D zobacze jeszcze jak się u mnie sprawdzą ale od razu po wrzuceniu tabletki do pojemniczka widać było jak piana powstała po rozpuszczeniu tabletki zaczeła przywierać do soczewki :D śmiesznie to wyglądało :D tabletki, które ja używałam kosztowały 22,99zł za 10 sztuk (1 tabletka starcza na 1 parę soczewek, do lewej soczewki w pojemniczku wrzuca się 1/2 tabletki i do prawej soczewki w pojemniczku również wrzuca się 1/2 tabletki) pozytywnie mnie to zaskoczyło bo spodziewałam się, że na parę soczewek potrzeba 2 tabletek co by w moim wypadku wiązało się z dodatkowymi kosztami bo mam aż 6 par soczewek :)
później jeszcze będąc w galerii wybrałyśmy się z mamcią do Carrefour'a żeby zrobić zakupy spożywcze i nie byłabym sobą gdybym nie kupiła czegoś poza listą xD

co drugie moje zakupy kończą się zakupem smakowej herbatki :D to uzależnia :D


skusiłam się też na pomadkę ochronną za gwałtowną cenę 3,99zł bo wszystkie moje ochronne mazidła moją formę słoiczków z których produkt wydobywa się paluchem a to nie jest dla mnie zbyt dobra opcja bo wymaga zdjęcia rękawiczek... przeklęte mrozy! -.- zdziwił mnie zapach tej pomadki, w ogóle nie czuć truskawki... pachnie wazeliną albo woskiem :<

to jest najzabawniejsza rzecz z dzisiejszych zakupów krem z 34zł przeceniony na niecałe 7zł xD nie mam pojęcia czemu, jest nowy, zapieczętowany i ma jeszcze długą datę ważności :D mimo, że jest polecany dla Pań 55+ to ja będę go używać jako krem "profilaktyczny" na noc :)

a to w sumie coś dla mnie i dla Pysia :D jak go powąchałam w sklepie od razu się zakochałam w tym słodkim owocowym zapachu, nie mogłam go zostawić w sklepie :D
dostałam od mamy jeszcze jeden fantastyczny prezent ze sklepu New Yorker:

mega ciepłą i milusią futerkową kamizelkę <3 która jest co najmniej o rozmiar za duża przez co wyglądam w niech jakbym miała wielki zad xD

zakochałam się w tych uszach :D kamizelka była przeceniona ze 129zł na 79zł :)
załamałam się przed chwilą kiedy porównywałam jego cene w galerii i w necie...
Galeria Krakowska sklep Vision Express : 18 zł
Sklep Internetowy Vision Express : 9,99 zł
gdyby nie fakt, że płyn zasponsorowała mi mama bo ja jestem ostatnio słabo forsiasta to na prawdę miesiąc bym sobie wypominała ten wydatek -.- osobiście uważam, że to oszustwo i naciąganie ludzi zwłaszcza, że kupując przez internet soczewki można odebrać osobiście w sklepie stacjonarnym a co za tym idzie nie dochodzą koszty wysyłki. świństwo! ;/

do płynu dołączony był pojemniczek na soczewki, porządku z grubego plastiku nie taki dziadowski jak te z solution lens -.-

kupiłam najmniejszą pojemność tak dla sprawdzenia czy płyn spełni moje oczekiwania :)
po zakupach w galerii poprosiłam rodziców żeby podjechali ze mną do mojego ulubionego sklepu optyczneo w którym można kupić świetne soczewki typu circle lens gdzie kupiłam tabletki do czyszczenia soczewek :)

serdecznie je polecam, sposób użycia jest banalny a efekty podobno rewelacyjne :D zobacze jeszcze jak się u mnie sprawdzą ale od razu po wrzuceniu tabletki do pojemniczka widać było jak piana powstała po rozpuszczeniu tabletki zaczeła przywierać do soczewki :D śmiesznie to wyglądało :D tabletki, które ja używałam kosztowały 22,99zł za 10 sztuk (1 tabletka starcza na 1 parę soczewek, do lewej soczewki w pojemniczku wrzuca się 1/2 tabletki i do prawej soczewki w pojemniczku również wrzuca się 1/2 tabletki) pozytywnie mnie to zaskoczyło bo spodziewałam się, że na parę soczewek potrzeba 2 tabletek co by w moim wypadku wiązało się z dodatkowymi kosztami bo mam aż 6 par soczewek :)
później jeszcze będąc w galerii wybrałyśmy się z mamcią do Carrefour'a żeby zrobić zakupy spożywcze i nie byłabym sobą gdybym nie kupiła czegoś poza listą xD

co drugie moje zakupy kończą się zakupem smakowej herbatki :D to uzależnia :D


skusiłam się też na pomadkę ochronną za gwałtowną cenę 3,99zł bo wszystkie moje ochronne mazidła moją formę słoiczków z których produkt wydobywa się paluchem a to nie jest dla mnie zbyt dobra opcja bo wymaga zdjęcia rękawiczek... przeklęte mrozy! -.- zdziwił mnie zapach tej pomadki, w ogóle nie czuć truskawki... pachnie wazeliną albo woskiem :<

to jest najzabawniejsza rzecz z dzisiejszych zakupów krem z 34zł przeceniony na niecałe 7zł xD nie mam pojęcia czemu, jest nowy, zapieczętowany i ma jeszcze długą datę ważności :D mimo, że jest polecany dla Pań 55+ to ja będę go używać jako krem "profilaktyczny" na noc :)

a to w sumie coś dla mnie i dla Pysia :D jak go powąchałam w sklepie od razu się zakochałam w tym słodkim owocowym zapachu, nie mogłam go zostawić w sklepie :D
dostałam od mamy jeszcze jeden fantastyczny prezent ze sklepu New Yorker:

mega ciepłą i milusią futerkową kamizelkę <3 która jest co najmniej o rozmiar za duża przez co wyglądam w niech jakbym miała wielki zad xD

zakochałam się w tych uszach :D kamizelka była przeceniona ze 129zł na 79zł :)
w zasadzie w New Yorkerze kupiłam z mamą jeszcze wdzianko na noc poślubną ale ono stanowczo się nie nadaje do publikacji xDDDD

mam dla Was jeszcze aktualizację brzucha :D jakoś bardzo nie urósł ale jest już widoczny gołym okiem dla innych ;)


mam dla Was jeszcze aktualizację brzucha :D jakoś bardzo nie urósł ale jest już widoczny gołym okiem dla innych ;)

i moja najukochańsza Paszczusiowa mordka <3
ps. jak oceniacie jakość zdjęć, które dzisiaj wrzuciłam? wszystkie były zrobione nowym telefonem :)
ps. jak oceniacie jakość zdjęć, które dzisiaj wrzuciłam? wszystkie były zrobione nowym telefonem :)
wtorek, 14 stycznia 2014
offline!
robaczki Wy moje... musiscie mi wybaczyć moją blogową nieobecność ale przyszalałam wczoraj i idąc na zkupy do Ikea, Empiku, Auchana i Rossmanna ubrałam się zdecydowanie za lekko i mnie zawiało :< chciałam od razu po zakupach nagrać Wam filmik z zakupami ale trochę kiepsko się czułam. dzisiaj powtórka z rozrywki, rano byłam na USG z Pyśkiem i o mało go nie zabiłam spojrzeniem jak stwierdził, że Lena przypomina pieska xD po powrocie od razu wskoczyłam do wyrka, pod kołderkę z Hello Kitty i wielkim kubkiem herbaty z miodem i cytrynką.
smarkam, smarkam i jeszcze raz smarkam, pochłaniam dzikie ilości herbaty z cytryną, przywdziałam moje kryzysowe grube skarpety i przeganiam to wstrętne przeziębienie. jutro muszę skoczyć do kliniki na jedno badanie kontrolne i może po południu uda mi się nagrać filmik o ile w miarę odzyskam swój głos ;P
na dzisiejszym USG oczywiście zapomniałam poprosić o zdjęcie (głupia ja!!!!!!) bo byłam tak podniecona oglądaniem Lenki :D skubana ma już około 30cm i nie za cholerę nie wiem gdzie się mieści :D w trakcie badania widzieliśmy cały jej kręgosłupek i żeberka, stópki, dupinkę (i poglądaliśmy co ma między nogami xD), buźkę i rączki, którymi cały czas machała. w pewnym momencie zaczeła "dłubać w nosie" :D Pyś nie mógł się nadziwić, że ma już kości xD wydawało mu się, że Lena jest taka malutka bo po moim brzuchu ledwo ledwo widać, że jestem w ciąży jak nosze moje zwykłe ciuchy a tu nagle się okazuje, że taka duża kobita z niej :D
o a takie se dostałyśmy skarpeteczki od narzeczonej mojego brata :D

a taką oto łóżeczkową wyprawkę najprawdopodobniej kupimy dla małej :D
znaczy pewnie jej nie kupię a poproszę rodzinę o kupie jej w ramach prezentu na ślub bo chcemy uniknąć sytuacji kiedy ktoś kupi nam do niczego nie potrzebne rzeczy :)

tu lepiej widać wzór :

zakochałam się w tych krowach :D choć pierwotnie szukałam takiego kompletu w kremowym kolorze żeby pasowało do ścian i mebli w pokoju małej... ale to krowy ukradły moje serce :D
ponadto chciałam Was zachęcić do pewnej "zabawy" a mianowicie do zakupów pudełek ShinyBox :) ja już wziełam udział w tym przedsięwzięciu, moje pierwsze pudełko pojawi się u mnie prawdopodobnie w piątek :)
http://shinybox.pl/?ref=a9ca7c6 to jest mój link polecający, jeśli założycie konto i kupicie pudełko dla siebie klikając w ten link doładujecie moje konto o dodatkowe ShinyStars :)
smarkam, smarkam i jeszcze raz smarkam, pochłaniam dzikie ilości herbaty z cytryną, przywdziałam moje kryzysowe grube skarpety i przeganiam to wstrętne przeziębienie. jutro muszę skoczyć do kliniki na jedno badanie kontrolne i może po południu uda mi się nagrać filmik o ile w miarę odzyskam swój głos ;P
na dzisiejszym USG oczywiście zapomniałam poprosić o zdjęcie (głupia ja!!!!!!) bo byłam tak podniecona oglądaniem Lenki :D skubana ma już około 30cm i nie za cholerę nie wiem gdzie się mieści :D w trakcie badania widzieliśmy cały jej kręgosłupek i żeberka, stópki, dupinkę (i poglądaliśmy co ma między nogami xD), buźkę i rączki, którymi cały czas machała. w pewnym momencie zaczeła "dłubać w nosie" :D Pyś nie mógł się nadziwić, że ma już kości xD wydawało mu się, że Lena jest taka malutka bo po moim brzuchu ledwo ledwo widać, że jestem w ciąży jak nosze moje zwykłe ciuchy a tu nagle się okazuje, że taka duża kobita z niej :D
o a takie se dostałyśmy skarpeteczki od narzeczonej mojego brata :D
a taką oto łóżeczkową wyprawkę najprawdopodobniej kupimy dla małej :D
znaczy pewnie jej nie kupię a poproszę rodzinę o kupie jej w ramach prezentu na ślub bo chcemy uniknąć sytuacji kiedy ktoś kupi nam do niczego nie potrzebne rzeczy :)

tu lepiej widać wzór :

zakochałam się w tych krowach :D choć pierwotnie szukałam takiego kompletu w kremowym kolorze żeby pasowało do ścian i mebli w pokoju małej... ale to krowy ukradły moje serce :D
ponadto chciałam Was zachęcić do pewnej "zabawy" a mianowicie do zakupów pudełek ShinyBox :) ja już wziełam udział w tym przedsięwzięciu, moje pierwsze pudełko pojawi się u mnie prawdopodobnie w piątek :)
http://shinybox.pl/?ref=a9ca7c6 to jest mój link polecający, jeśli założycie konto i kupicie pudełko dla siebie klikając w ten link doładujecie moje konto o dodatkowe ShinyStars :)
czwartek, 2 stycznia 2014
po raz pierwszy w nowym roku :)
wierzycie w gatkę "jaki sylwester taki nowy rok"? jeśli to faktycznie prawda to nasz cały rok będzie.... hmmm... czy wszyscy mają tutaj ukończone 18 lat? xD może jednak nie będę Was wtajemniczać :D w zasadzie mój sylwester był na prawdę udany, rano poszliśmy z Pysiem na zakupy po popcorn, Piccolo, jakiś sok, coś słodkiego i piwka dla Pyśka :D późnym popołudniem ugotowałam kolację taką jak Pyś chciał a nie robię tego za często bo ja jestem zwolenniczą zup a Pysio mięsa ( jak chyba każdy mężczyzna). cały dzień tak na prawdę oglądaliśmy telewizję, siedzieliśmy na youtubie ( Pyś oglądał ze mną filmiki moich ulubionych youtuberek a ja oglądałam z Nim filmiki o grach, które go ciekawią), przeglądaliśmy kwejka, bezużyteczną, czy jebzdzidy xD wcinaliśmy różne rzeczy, rzucaliśmy w siebie popcornem i zrobiliśmy sobie pojedynek kto głośniej beka xD hahahahahahah xD Pyś po piwie a ja po Piccolo... zgadnijcie kto wygrał :D nie czuliśmy żadnej presji, po prostu siedzieliśmy i się chichraliśmy z byle powodu, przed 20 się wykąpaliśmy przebraliśmy w dresy i oglądaliśmy impreze na krakowskim rynku, TOTALNA KLAPA... i tak nam mijały godzinki na jedzeniu frytek, popcornu i słodkości, piciu Piccolo i hejcenia ludzi w telewizji xD samą północ a zarazem nowy rok powitaliśmy w łóżku podczas przytulania ( tu mogą być nieletni!), położyliśmy się spać jakoś o 00:30... ja byłam oczywiście trzeźwa jak dupa anioła, bo piłam tylko Piccolo a mój mężczyzna nabombał się jak głupi 2 miodowymi piwami xD okropnie się z Niego śmiałam w związku z tym bo zawsze twierdził, że mam mocną głowę.... taaa, jasne xD miał pełny żołądek a na prawde 2 piwa ścieły go z nóg, ja padłam tak szybko bo chyba najnormalniej w świecie się przejadłam i leżałam z brzuchem do góry jak wieloryb na plaży xD
a jak Wy spędziłyście sylwestra? :D udany, nie udany? piszcie koniecznie :D
ja teraz siedzę pełna energii wcinam popcorn i piję ostatnie Piccolo :D
tym razem o smaku Tropical xD tyle się ostatnio wydarzyło, że na serio nie wiem jak mam to wszystko ogarnąć... ale może po prostu przywalę z grubej rury OTÓŻ DNIA 8 LUTEGO OFICJALNIE ZOSTANĘ ŻONĄ MOJEGO PANA PYSIA ;D BYLIŚMY RAZEM W URZĘDZIE I DOKONALIŚMY WSZYSTKICH OPŁAT, ZAREZERWOWALIŚMY TERMIN, ZAPROSILIŚMY GOŚCI :D na początku myśleliśmy, że na samej ceremonii się zakończy... ale mój tata wczuł się w rolę "ojca panny młodej" i zasponsorował mi sukienkę, którą sama sobie kupiłam jakiś czas temu (aczkolwiek tata wysłał mi trochę więcej kasy niż wyniosła sama sukienka) i razem z mamą zaproponowali mi, że pokryją koszty zaproszenia gości do bardzo sympatycznej kawiarni na Rynku w Krakowie ( mają tam zajebisty sernik wiedeński i mrożoną czekoladę). wszystkich gości na ślubie będzie 24 ( razem z nami), ponadto ceremonia skończy się około godziny 11 więc bez sensu jest zapraszać gości na obiad. ostatecznie z mamą wybrałyśmy kawiarnię, każdy będzie mógł sobie zamówić co chce kawe, ciastko, lody... nie będziemy nic zamawiać z góry :) będzie na pewno bardzo kameralnie ale nie chce żadnej krzykliwej posiadówy na 100 osób ( nawet nie miałabym kogo zaprosić żeby wyszło tyle osób xD). :)
mam już sukienkę, kupiłam wczoraj buty na ebayu ( oby doszły!), zajmę się na dniach kupnem materiału na welon, może się rozglądne za jakimiś dodatkami... no nie wiem, pomyśle. :)
a jak Wy spędziłyście sylwestra? :D udany, nie udany? piszcie koniecznie :D
ja teraz siedzę pełna energii wcinam popcorn i piję ostatnie Piccolo :D
tym razem o smaku Tropical xD tyle się ostatnio wydarzyło, że na serio nie wiem jak mam to wszystko ogarnąć... ale może po prostu przywalę z grubej rury OTÓŻ DNIA 8 LUTEGO OFICJALNIE ZOSTANĘ ŻONĄ MOJEGO PANA PYSIA ;D BYLIŚMY RAZEM W URZĘDZIE I DOKONALIŚMY WSZYSTKICH OPŁAT, ZAREZERWOWALIŚMY TERMIN, ZAPROSILIŚMY GOŚCI :D na początku myśleliśmy, że na samej ceremonii się zakończy... ale mój tata wczuł się w rolę "ojca panny młodej" i zasponsorował mi sukienkę, którą sama sobie kupiłam jakiś czas temu (aczkolwiek tata wysłał mi trochę więcej kasy niż wyniosła sama sukienka) i razem z mamą zaproponowali mi, że pokryją koszty zaproszenia gości do bardzo sympatycznej kawiarni na Rynku w Krakowie ( mają tam zajebisty sernik wiedeński i mrożoną czekoladę). wszystkich gości na ślubie będzie 24 ( razem z nami), ponadto ceremonia skończy się około godziny 11 więc bez sensu jest zapraszać gości na obiad. ostatecznie z mamą wybrałyśmy kawiarnię, każdy będzie mógł sobie zamówić co chce kawe, ciastko, lody... nie będziemy nic zamawiać z góry :) będzie na pewno bardzo kameralnie ale nie chce żadnej krzykliwej posiadówy na 100 osób ( nawet nie miałabym kogo zaprosić żeby wyszło tyle osób xD). :)
mam już sukienkę, kupiłam wczoraj buty na ebayu ( oby doszły!), zajmę się na dniach kupnem materiału na welon, może się rozglądne za jakimiś dodatkami... no nie wiem, pomyśle. :)
także jak widać zaczełam nowy rok z przytupem, a u Was jak? macie jakieś szczególne plany na ten rok ? :)
ponadto mam dla Was brzuchową aktualizację:

nie urósł mi jakoś szczególnie jak porównuje z innymi dziewczynami ale wstawiam zdjęcie dla zobrazowania jak drastycznie zmienił się jego kształt. :) talia odeszła w zapomnienie, do szału doprowadzają mnie widoczne na biodrze niebieskie żyły i sącząca się z piersi siara -.-
za tydzień może dwa idę z Pyśkiem na usg podglądać Lenkę :)
ponadto mam dla Was brzuchową aktualizację:

nie urósł mi jakoś szczególnie jak porównuje z innymi dziewczynami ale wstawiam zdjęcie dla zobrazowania jak drastycznie zmienił się jego kształt. :) talia odeszła w zapomnienie, do szału doprowadzają mnie widoczne na biodrze niebieskie żyły i sącząca się z piersi siara -.-
za tydzień może dwa idę z Pyśkiem na usg podglądać Lenkę :)
niedziela, 29 grudnia 2013
z duuuuuuuuuużym przymrużeniem oka :D
mamuśku moje nogi O.o 6godzin poza domem spowodowało odciski na piętach i totalne zmęczenie :D ale jestem przeszczęśliwa, zaciągnełam Pyśka do kina na Hobbita ( upierał się, że bilety są za drogie i lepiej będzie aż poczekamy gdy będzie do kupienia na giełdzie), przy okzaji wpadłam do Super-Pharm gdzie wydałam ostatnie pieniądze, potem mały spacer i wreszcie w domciu :) dawno nigdzie razem nie byliśmy bo Pysiul ciągle w pracy albo odsypia a teraz w okresie świąteczno-sylwestrowym ma dużo wolnego :D film rewelacyjny aczkolwiek spodziewałam się nieco innego zakończenia, jestem mega ciekawa ostatniej części :D
w Super-Pharm skorzystałam z 40% promocji na produkty do makijażu i kupiłam sobie 2 szminki oraz mascare z firmy Rimmel ale o tym poniżej :P
w dodatku oficjalnie mogę Wam powiedzieć, że po nowym roku idziemy ustalić termin ślubu, oby tylko był wolny w ten dzień!
a teraz mała niespodzianka dla Was... postanowiłam nagrać Wam filmik o moich kosmetycznych zakupach bo niestety mój aparat świruje i nie może złapać ostrości :< filmik na zupełnym luzie w domowej fryzurze, dresie, bez udawania kogoś innego, z moimi głupimi minami :D wybaczcie mi tylko fakt iż trochę niewyraźnie mówię ale męczy mnie katar od kilku dni no i oczywiście kiepską jakoś filmiku :)
jutro śmigam na zakupy do Auchan'a albo Kauflandu i zaopatrze się w kilka butelek szampana pokroju Piccolo albo Trele Morele i będę opijać Nowy Rok z Pyśkiem na kanapie przed telewizorem :D ponadto babcia zrobiła sałatkę więc strasznie się ślinię na samą myśl ( szkoda, że wpadnie w moje ręce dopiero jutro :<)
piszcie koniecznie czy coś jest dla Was nie widoczne lub nie zrozumiałe w filmiku :D
w Super-Pharm skorzystałam z 40% promocji na produkty do makijażu i kupiłam sobie 2 szminki oraz mascare z firmy Rimmel ale o tym poniżej :P
w dodatku oficjalnie mogę Wam powiedzieć, że po nowym roku idziemy ustalić termin ślubu, oby tylko był wolny w ten dzień!
a teraz mała niespodzianka dla Was... postanowiłam nagrać Wam filmik o moich kosmetycznych zakupach bo niestety mój aparat świruje i nie może złapać ostrości :< filmik na zupełnym luzie w domowej fryzurze, dresie, bez udawania kogoś innego, z moimi głupimi minami :D wybaczcie mi tylko fakt iż trochę niewyraźnie mówię ale męczy mnie katar od kilku dni no i oczywiście kiepską jakoś filmiku :)
jutro śmigam na zakupy do Auchan'a albo Kauflandu i zaopatrze się w kilka butelek szampana pokroju Piccolo albo Trele Morele i będę opijać Nowy Rok z Pyśkiem na kanapie przed telewizorem :D ponadto babcia zrobiła sałatkę więc strasznie się ślinię na samą myśl ( szkoda, że wpadnie w moje ręce dopiero jutro :<)
piszcie koniecznie czy coś jest dla Was nie widoczne lub nie zrozumiałe w filmiku :D
środa, 25 grudnia 2013
święta, święta i prawie po świętach :D
no dobra, może formalnie święta się jeszcze nie skończyły ale w mojej bezwyznaniowej rodzinie nie obchodzimy świąt tak jak tłukły mi do głowy nauczycielki w podstawówce. nie ma u nas szału sprzątania, szału gotowania i rewii mody :D totalny luz, nie dzielimy się opłatkiem, nie składamy sobie życzeń (aczkolwiek co roku mój tata i babcia życzą wszystkim duuużo zdrowia), nie śpiewamy kolęd ani nie wmuszamy w siebie 12 potraw. :) jemy barszcz czerwony z fasolką i uszkami, grzybową, karpia i dorsza ( zazwyczaj co rok mama kupuje inną rybę żeby nie było nudno bo u mnie w rodzinie prawie nikt nie je karpia), pierogi z kapustą i grzybami i pierogi ruskie. na deser jemy sernika robionego przez moją mamę i szarlotkę babci... aczkolwiek w tym roku to ja przejęłam "ciastową" rolę i upiekłam piernika przekładanego powidłami śliwkowymi i wielką blachę szarlotki na kruchym spodzie :D jak już zjemy to zazwyczaj chwilę odpoczywamy, pijemy herbatę i otwieramy prezenty :D w tym roku to jakaś prezentowa masakra, 43 prezenty dla 9 osób xD ja i moja mama poszalałyśmy xD prezenty, które w tym roku dostałam były piekielnie drogie i zastanawiam się czy rodzice nie napadli na jakiś bank a ja nic o tym nie wiem... hmmm... muszę dopytać mamę! :D
od mamy dostałam olejek na rozstępy dla ciężarówek:
zachwyca mnie w nim to, że pięknie pachnie i jest w sprayu. nie cierpię olejków, a jak mam je wylać sobie na dłoń to już w ogóle dostaje gęsiej skórki. a tutaj psikam gdzie potrzebuje, rozsmarowuje, myje ręce i po problemie. nie mam rozlanego olejku na podłodze, pościeli czy gdziekolwiek indziej.
koszula nocna od mamy :
(przód)
(tył)
mama stwierdziła, że jest idealna dla mnie i będzie po prostu zajebista na porodówkę xD
kocham Cię, mamo <3
Od Pysiulka:

sama sobie ją wybrałam, serducho jest z barwionej na czarno cyrkonii :)
znowu od mamy:

kolczyki z Six'a :) w komplecie były jeszcze srebrne małe ćwieki ale mam je już w uszach :P
od rodziców i babci:

robot kuchenny i blender ręczny :D robot kuchenny ma funkcje ugniatania ciasta, sokowirówki czy też wyciskania cytrusów :D

tutaj wymienne części do robota kuchennego :D cholernie się ciesze z tego prezentu, mój poprzedni blender poległ już dość dawno temu :< a ja ostatnimi czasy mogę nie wychodzić z kuchni :D
od mamy:

albumik ma zdjęcia naszej 3 osobowej rodziny :) nie wiem czy widzicie ale na tym zdjęciu jest rączka dziecka i ręka dorosłej osoby :)
to w zasadzie mini prezencik ode mnie dla Lenuśki :

naprasowanki z kucysiami :D jedna taka kosztuje około 2zł :) mam kilka body, które są gładkie więc te naprasowanki będą idealne :P
od teściowej :

zestaw 6 kubków z Ikei, również sama sobie zażyczyłam bo jakiś czas temu dostaliśmy od rodziców komplet czarnej matowej zastawy więc teściowa kupiła nam błyszczące :D
dla Lenuśki :

smoczek z kiciusiem :D

bodziak z długim rękawem :) jest biały ale w pokoju dla młodej mam beznadziejne światło ;/

kolejne body :D

dla odmiany... BODY -.-

od mojego brata i jego narzeczonej śpioszki bez rękawów :)

Z N O W U B O D Y -.-

znowu pieruńskie body -.-

znowu body, ale wybaczam bo z szatańską kicią <3
jeden z wielu prezentów ode mnie dla Pysia :



zauroczył mnie ten nadruk i absolutnie musiałam kupić ten kubek Pysiaczkowi :D
ponadto dostałam od córki koleżanki babci wózek, niestety jest brązowo-kremowy a ja chciałam kupić czarny ale darowanemu koniowi się w zęby nie zagląda :P wiem, że ten wózek kosztował prawie 2000zł a chcą mi go dać za darmo... używany był przez 3 miesiące i nie ma ani jednej ryski. do tego mam jeszcze dostać takie różne dziecięce zabawki do powieszenia na łóżeczko... czyli zaoszczędzimy jakieś 900zł lekko. ;)
wózek ma do mnie trafić jakoś po nowym roku :)
Pysiulek ostatnio zrobił wojne w pracy, że około połowy stycznia ma dostać dzień wolnego i to natychmiast mają mu powiedzieć w który dzień będzie miał wolne bo musi iść ze mną na usg żeby zobaczyć swoją córkę <3 kierownik zgłupiał i dał mu wolną sobotę a ja nie mam pewności czy robią usg w soboty -.-
sama sobie ją wybrałam, serducho jest z barwionej na czarno cyrkonii :)
znowu od mamy:
kolczyki z Six'a :) w komplecie były jeszcze srebrne małe ćwieki ale mam je już w uszach :P
od rodziców i babci:
robot kuchenny i blender ręczny :D robot kuchenny ma funkcje ugniatania ciasta, sokowirówki czy też wyciskania cytrusów :D
tutaj wymienne części do robota kuchennego :D cholernie się ciesze z tego prezentu, mój poprzedni blender poległ już dość dawno temu :< a ja ostatnimi czasy mogę nie wychodzić z kuchni :D
od mamy:
albumik ma zdjęcia naszej 3 osobowej rodziny :) nie wiem czy widzicie ale na tym zdjęciu jest rączka dziecka i ręka dorosłej osoby :)
to w zasadzie mini prezencik ode mnie dla Lenuśki :
naprasowanki z kucysiami :D jedna taka kosztuje około 2zł :) mam kilka body, które są gładkie więc te naprasowanki będą idealne :P
od teściowej :
zestaw 6 kubków z Ikei, również sama sobie zażyczyłam bo jakiś czas temu dostaliśmy od rodziców komplet czarnej matowej zastawy więc teściowa kupiła nam błyszczące :D
dla Lenuśki :
smoczek z kiciusiem :D
bodziak z długim rękawem :) jest biały ale w pokoju dla młodej mam beznadziejne światło ;/
kolejne body :D
dla odmiany... BODY -.-
od mojego brata i jego narzeczonej śpioszki bez rękawów :)
Z N O W U B O D Y -.-
znowu pieruńskie body -.-
znowu body, ale wybaczam bo z szatańską kicią <3
jeden z wielu prezentów ode mnie dla Pysia :
zauroczył mnie ten nadruk i absolutnie musiałam kupić ten kubek Pysiaczkowi :D
ponadto dostałam od córki koleżanki babci wózek, niestety jest brązowo-kremowy a ja chciałam kupić czarny ale darowanemu koniowi się w zęby nie zagląda :P wiem, że ten wózek kosztował prawie 2000zł a chcą mi go dać za darmo... używany był przez 3 miesiące i nie ma ani jednej ryski. do tego mam jeszcze dostać takie różne dziecięce zabawki do powieszenia na łóżeczko... czyli zaoszczędzimy jakieś 900zł lekko. ;)
wózek ma do mnie trafić jakoś po nowym roku :)
Pysiulek ostatnio zrobił wojne w pracy, że około połowy stycznia ma dostać dzień wolnego i to natychmiast mają mu powiedzieć w który dzień będzie miał wolne bo musi iść ze mną na usg żeby zobaczyć swoją córkę <3 kierownik zgłupiał i dał mu wolną sobotę a ja nie mam pewności czy robią usg w soboty -.-
niedziela, 15 grudnia 2013
uciekinierka.
atakują mnie święta, z każdej strony... pod naporem mojej mamy zgodziłam się na zamontowanie w moimi mieszkaniu choinki i lampek ( moja choinka okrzyknięta została "krzywą wieżą w piździe" więc wyobraźcie sobie jej piękno -.-), dziś razem z mamą pakowałyśmy prezenty... nigdy nie przepadałam za świętami ale w tym roku wywołują u mnie jakieś dreszcze. być może dlatego, że pierwszy raz spędzę wigilię z Pysiem i pierwszy raz od 14lat nie odbędzie się ona w domu moich rodziców a w moim mieszkaniu. przeraża mnie fakt, że przy jednym stole muszę pogodzić Pysia i moją babcię, która za nim nie przepada. a niestety moja babcia należy do osób strzelających wredne miny xD jakoś to będzie, większość rzeczy jest już gotowa aczkolwiek ja czekam jeszcze na prezent dla Pysia i foremki na kruche ciasteczka w kształcie gwiazdek i jakiegoś mixu 10 kształtów :) na dniach będę śmigać jeszcze po kolejny prezent dla mamy bo mam tylko jeden (mam jeszcze jedną malutką świeczkę) więc pewnie dogadam się z tatą i kupimy coś wspólnie... czyli tata da pieniądze i każe mi coś wybrać :P
przespałam wczoraj cały dzień i dzisiaj po południu też spałam przez co czuję się jak zombie ale niestety zawsze tak znosiłam pobyt w szpitalu... -.- ano, niestety wylądowałam w piątek późno w nocy w szpitalu powodem była gorączka, okropne wymioty, ból podbrzusza i krótka utrata przytomności. oczywiście wzbraniałam się jak dzika przed pojechaniem do szpitala no ale nie miałam nic do gadania :P w szpitalu okazało się, że mam kosmicznie niskie ciśnienie i według doktorki czymś się zatrułam... od razu kazała mnie położyć na salę i dać mi kroplówki -.- jak ja nie cierpię wenflonu w łokciu!!!!!!!!!! zło!!!!!!!!!!!!! na sali byłam około 1 w nocy i głupia pielęgniarka nie pozwoliła mi się nawet pożegnać z Pysiem,. od razu go wywaliła. w nocy tradycyjnie chyba z 20 razy wchodziły pielęgniarki zaświecając światło przez które łzawiły mi oczy, tradycyjnie darły się na mnie czemu nie śpię etc. koszmar, zasnełam dopiero około 5 a przed 8 obudzono wszystkich na śniadanie... co się okazało mi nie przysługiwało. miałam dostawać przez tydzień same kroplówki! jak to usłyszałam zaczełam się wydzierać, że natychmiast chce coś do jedzenia. po wojnie z pielęgniarką dostałam kawę (w sam raz dla ciężarnej), 7 kromek wyschniętego chleba i malutki kawałek pożółkłego na brzegach twarogu a jako deser obite z każdej strony jabłko na, którym wisiała skóra. jak zobaczyłam to wykwintne śniadanie puściłam pawia i zadzwoniłam do Pysia z płaczem żeby przywiózł mi coś do jedzenia a najlepiej mnie stąd zabrał. Pyś przyjechał najszybciej jak mógł i słysząc moje burczenie w brzuchu stwierdził, że mnie stąd zabiera bo umrzemy tu z głodu. próbując rozmawiać z ordynatorem zostaliśmy olani, nawet się nie odezwał, po prostu poszedł dalej. jak zapytałam go o wypis podczas obchodu w mojej sali powiedział, że mogę iść do domu bo i tak nikt mi dziś nie zrobi wypisu "bo nikogo nie ma" i mam przyjść w poniedziałek po dokumenty. więc zaczełam się ubierać do wyjścia i ni z dupy ni z pitruchy zaczeły się drzeć pielęgniarki, że mam coś podpisać zanim wyjde. nie zgodziłam się na podpisywanie żadnych papierów bo gdybym podpisała, że opuszczam szpital mogłabym nie dostać mojej karty ciąży, która tkwi w tej mordowni z resztą dokumentów. nie wiem jak ja po to jutro pójde.. będę prosić Pysia żeby ze mną pojechał bo sama nigdy nie trafię na oddział. po powrocie do domu zjadłam wszystko co tylko wpadło mi w ręce, popiłam herbatą i poszłam spać. musiałam odespać noc w szpitalu i odreagować stres. jak się okazało po powrocie do domu wszelkie moje dolegliwości ustąpiły więc najpewniej miałam po prostu te wszystkie problemy z nerwów. zaczne pić melisę.
jedyny plus tej całej popapranej sytuacji jest taki, że ginekolog w szpitalu bardzo dokładnie mnie zbadała i wydrukowała mi zdjęcia Lenki <3

jest już tak duża, że nie mieści się cała na usg :D ma około 11cm <3
a to dzieło dumnego tatusia :

wierzcie mi, że jak to zobaczyłam to miałam ochotę go udusić gołymi rękami xD ale w końcu doszłam do wniosku, że będę to ignorować :P aczkolwiek kiedy podchodzi do mnie i gada do mojego brzucha "Jak się miewasz, Freeziu?" to podnosi mi się ciśnienie :P
jest już tak duża, że nie mieści się cała na usg :D ma około 11cm <3
a to dzieło dumnego tatusia :
wierzcie mi, że jak to zobaczyłam to miałam ochotę go udusić gołymi rękami xD ale w końcu doszłam do wniosku, że będę to ignorować :P aczkolwiek kiedy podchodzi do mnie i gada do mojego brzucha "Jak się miewasz, Freeziu?" to podnosi mi się ciśnienie :P
Subskrybuj:
Posty (Atom)