poniedziałek, 14 lipca 2014

Podwójne spotkanie z Alicją :)

łohoho, pare dni mnie nie było bo moje dziecię stało się ostatnio bardzo ciekawe świata w związku z czym najchętniej siedziała by u mnie na rękach i oglądało co chwila jakieś nowe rzeczy :) 10 i 12 lipca spotkałam się z Alicją (Gyaruru) i jej rodzinom. 10 lipca w Krakowie, a 12 lipca w Zakopanym gdzie byłam razem z rodzicami załatwić coś ważnego (więcej Wam o tym powiem jak decyzja zapadnie). ;)
w czwartek spotkałyśmy się na Rynku, pospacerowałyśmy trochę i wypiłyśmy  bubble tea :)

musicie mi wybaczyć mółj totalny nieogar ale noc przed spotkaniem prawie w ogóle nie spałam bo moje dziecie postanowiło wietrzyć płuca :D
i to nie wcale nie jest tak, że mimo butów na koturnie sięgam Alicji do ramienia! wcale! -.-

o a tu zasypiam na siędząco :D odkryłam nowy zajebisty smak bubble tea: zielona z cytryną z lichee :D

W sobotę 12 lipca spotkałyśmy się w Zakopanym na krupówkach, wyjeżdząjąc z Krakowa pogoda była tragiczna ale w trakcie spacerów pogoda znacznie się poprawiła :D

w drodze do Zakopanego :)

Tośka przespała caaaałą drogę :)

ja z mamą :) zdjęcie zrobił nam tata zaraz jak wysiadłyśmy z auta i ruszyliśmy na Krupówki :)



jak tylko dotarliśmy do Krupówek poszliśmy na obiad, bo było już po 14 a ja i tata nic nie jedliśmy. zamówiliśmy sobie kurczakburgery, które były przepyszne! w dodatku zostaliśmy poczęstowani winem, tata nie pił bo prowadził a ja nie piłam bo nigdy nie pije kiedy jestem z Tośką więc mama wypiła 2 kieliszki a 3 poczęstowałam Alicję :)





syn Alicji był po prostu zachwycony Paszczakiem :D

pare zdjęć ze spaceru:


nieźle się zgrałyśmy z tymi minami :D


nasz widok w drodze na parking :)

w drodze powrotnej Tośka postanowiła podziwiać widoki :P

trochę słodkości :D

moja ulubiona mrożona karmelowa kawa :)

taką "pamiątkę" sprawił sobie mój tata :D

zostałam zdradzona przez Paszczaka na rzecz kolan mojej mamci :P

a taki oto prezent czekał na mnie w domu :D i jak ja mam myć szczupła? xD

sobota, 28 czerwca 2014

Wyprawa po piankę...


A więc dziś nastał ten dzień kiedy po mimo nieobecności Pysia w domu ruszyłam z domu tyłek :D Wyciągnęłam Yui po piankę do włosów bo zaczął mi się nudzić mój kolor włosów i nabrałam ochoty na jakiś wariacki kolor na krótki czas :D Pianki oczywiście nie kupiłam bo po pierwsze zabrakło mi wolnych funduszy a po drugie dużo osób mówi mi, że pasuje mi mój obecny kolor włosów :D Ale ta zmiana planów wcale nie przeszkodziła nam miło spędzić popołudnia a nawet wieczoru bo do domu wróciłam około 21:30 przez co mój mężu mimo tego, ze był w pracy wpadł w panikę, że będę wracać tramwajem tak późno :D
Już w drodze na przystanek nasłuchałam się za plecami od jakieś baby, że powinnam się wstydzić wychodzić tak ubrana z dzieckiem, że Tośce byłoby lepiej w domu dziecka niż z taką matką jak ja, że ogólnie Tośka jest biednym dzieckiem, mój strój nadaje się do burdelu a nie na spacer z dzieckiem... Milutko. W tramwaju podeszła do mnie pewna uśmiechnięta Pani i zapytała ile Tosia ma tygodni, odpowiedziałam jej, że 5 a Ona na to "Mama się nie boi puszczać Cię z siostrą na spacery?". Kiedy odpowiedziałam jej, że to moja córka odpowiedziała tylko "O Boże..." i od razu się odsunęła. Milutko x2. Siedząc na bulwarach z Yui ABSOLUTNIE WSZYSCY przechodnie się na nas gapili, 80% z odrazą, a reszta czyli mamy, dzieci i młodzi ludzie uśmiechali się do nas i mówili między sobą "popatrz jakie maleństwo" etc. No, także wiecie już czemu nie wychodzę z domu bez Pysia :D Za każdym razem jak jesteśmy na spacerze takie niezbyt miłe sytuacje jakoś magicznie się nie zdarzają... Jakby tego było mało na cały dzień siedząc w McDonaldzie pewna stara torba non stop się na mnie gapiła bo Tosia postanowiła nieco przewietrzyć swoje płuca i zaczeła płakać. No cóż w końcu to niemowlak i musi czasem zapłakać (choć robi to baaardzo rzadko), próbowałam ją uspokoić przytulaniem, kołysaniem ale nie pomagało więc wziełam cały toaletowy niezbędnik i poszłam ją przewinąć. Pani z obsługi McDonalda zaprowadziła mnie do toalety w McCafe gdzie jest przewijak i od razu otworzyła drzwi (żeby skorzystać z toalety w McCafe trzeba mieć kod z paragonu a ta Pani wstukała pracowniczy kod i od razu mogłam wejść). Jak wróciłam do stolika tej starej torby już nie było, ucieszyłam się. Wiem, że nie powinnam ale dość mocno mnie stresuje kiedy Tośka zaczyna marudzić/płakać bo wtedy ludzie gapią się na mnie jakbym jej robiła krzywdę albo nie umiała się nią zająć, tak mi się przynajmniej wydawało i nie myliłam się. Jakiś czas później Yui powiedziała mi, że kiedy byłam w toalecie przewiijać małą owa stara torba rzuciła komentarz w stylu "wreszcie sobie poszła, tak to jest jak dzieci mają dzieci". Bez kitu gdybym się od razu o tym dowiedziała a ta pruchwa nadal by tam siedziała jej głowa wylądowała by w koszu na śmieci! -.- No jak babcie kocham czasami mam ochotę powiedzieć tego typu osobą żeby wypierdalały na bananowce prostować banany! -.- To jest na prawdę cholernie uciążliwe, że 90% społeczeństwa a raczej zacofanych buraków wychodzi z założenia, że Tośka pochodzi z przygodnego seksu na alkoholowo-narkotykowej imprezie a ja zapewne zarabiam na życie dając dupy. Co krok spotykam komentarze dotyczące mojego wyglądu, ciuchów, makijażu, kolczyków a i nawet paznokci. Zupełnie jakby w dziury na twarzy przekreślały moje szanse na bycie dobra matką... Żal dupę ściska, koniec tego żalenia się :D
Spam zdjęciowy :



Zbliżenia na makijaż:


Ponadto zmusiłam Tośkę do pozowania :

ale za cholerę nie chciała się pokazać :P

stawiała czynny opór :D

aż do czasu... mina z cyklu "weź mnie nie całuj bo to obrzydliwe!" :D

a tu ją coś wyraźnie zainteresowało :D

I nasza wyżerka :

poza tym co na zdjęciu, zjadłam dziś banana i truskawkę xD

I zdjęcia Tośki z ostatniego pobytu u moich rodziców :




wtorek, 24 czerwca 2014

Małe-wielkie przyjemności :)

hej, hej :) 21 czerwca w Krakowie odbył się Neko Walk, korzystając z okazji że Pyś miał wolne wybraliśmy się całą trójką :) o samym walku nie będę się rozpisywać bo byliśmy tam głównie po to żeby spotkać się z Yui i pośmiać się, że Tośka zaniża średnią wieku uczestników bo kończyła w ten dzień równiutko miesiąc :) 
korzystając z okazji postanowiłam odkurzyć moje soczewki i rzęsy... oto efekty :



po zrobieniu sobie makijażu patrzyłam w lustro z miną "o k*rwa, to ja?!" :D nie mogłam siebie poznać! tyyyyle czasu się tak nie malowałam i już zapomniałam jaką radość mi to sprawia :P
 po walku porwaliśmy Yui na pizzę do naszego ulubionego bistro na Rynku :)

strasznie lubie pić z butelki przez rurkę.. chyba jestem dziwna :D

omniomniom *.*

Tośka też zgłodniała :D

i drzemka po jedzeniu :D


do następnego postu :)

piątek, 20 czerwca 2014

Po-urodzinowo :)

W poniedziałek 16 czerwca obchodziłam swoje 19naste urodziny... To jakaś kpina! Jestem aż taka stara już, kiedy mi to zleciało ja się pytam?! o.O Kosmos! W każdym razie mój Pyś poszedł na rano do pracy a ja w "dresie" ugościłam rodziców i babcię... Dzień jak codzień. Żadnego świętowania ani nic... Na drugi dzień przypadła nasza 5 rocznica bycia dla siebie kimś więcej niż tylko przyjaciółmi i co? Gówno za przeproszeniem bo Pyś pracował. Jego nieobecność przyprawiła mnie o maksymalnie chujowy humor aż do dzisiaj. 


Właśnie dzisiaj wybrałam się z mamą na zakupy... Rzekomo spożywcze ale mama kupiła mi dzisiaj prezent urodzinowy :) Moją wymarzoną od stycznia torebkę :)

http://www.ccc.com.pl/pl/woman/catalog-bags/all/322280
Sama kupiłam Pysiowi prezent z okazji naszej rocznicy i zbliżającego się dnia ojca :)

Parę dni temu zrobiłam sobie małe spa... Najpierw włosy (mam jeszcze krótszą fryzurę :D) a potem pazurki :)


Zmieniłam kolor na dużo chłodniejszy wręcz szary blond :)

Zanim ktokolwiek zapyta... N ie, takie paznokcie nie przeszkadzają mi myć garki, gotować, szprzątać, przewijać, kąpać czy ubierać Tośkę. :) Są wyjątkowo krótkie jak na mnie ale obiecałam Pysiowi, że zrobię króciutkie :D

Wspominałam może, że kocham babeczki? Nie, spokojnie.. Nie zjadłam  ich naraz :D Ostatnio uzależniłam się od porannej kawy... A jeszcze pół roku temu brało mnie na wymioty od zapachu kawy :D

Co tu dużo pisać... Dni nam mijają "od wolnego do wolnego" Pysia, jak już ma wolne to chadzamy w 3 na spacerki :D

Tu widać w jakiej okolicy mieszkamy ;)

A jak pracuje to plażujemy się na balkonie u moich rodziców :

Wybaczcie brak brwi ale ostatnio w ogóle się nie maluje bo Tośka non stop mnie "maca" po twarzy i zaraz wkłada ręce do buzi a nie chce żeby zjadała mój podkład ;/

Paszczak też się plażuje :D

Albo tuli do Tośki :D

Z wyjątkiem chwil kiedy Tośka śpi w łóżeczku :D

Albo wyleguje na maminych cyckach :D

Albo ścina komara w wózku podczas specrów :D
ps Moja mama udziergała Tosi kocią czapeczkę :D

I tak właśnie spokojnie mijają nam dni... Ostatnim czasem jedynymi sensacjami w moim życiu są ciągłe marzenia i dzikie zachwyty nad remontem, nowymi meblami etc :) Ewentualnie nagły brak pampersów albo mleka dla Tosi :D