czwartek, 7 listopada 2013

:)

wybaczycie mi brak zdjęć, prawda? u mnie znowu kiepsko... kolejna wizyta u ginekologa trwała 3 minuty, dostałam skierowanie do szpitala na oddział "Patologia Ciąży", diagnoza "Poronienie zagrażające". cieszę się, że akurat w ten dzień Pyś postanowił iść ze mną do lekarza bo sama bym tego nie wytrzymała. pojechaliśmy do szpitala, przyjęła mnie pewna przemiła lekarka, którą poznałam przy poprzedniej wizycie w szpitalu. zbadała mnie, zrobiła USG ( poprosiła nawet Pysia żeby wszedł do gabinetu zobaczyć malucha) na którym dokładnie było widać jak maleństwu bije serducho, jakie ma małe nóżki i rączki. zmierzyła długość ciałka na wszystkie strony, pomiar ostatecznie wskazał 21 mm czyli, że maleństwo urosło 10mm w 10 dni :D za chwile mi się w brzuchu nie zmieści :P dostałam kolejną receptę na leki podtrzymujące ciąże, mam leżeć w łóżku, oszczędzać się, nie denerwować, nie przemęczać niczym. w dodatku lekarka nakazała mi prowadzić moją ciąże w przychodni przyszpitalnej aby w każdym czasie można było mnie wysłać do szpitala ( mam obowiązkowe wizyty co 2 tyg zazwyczaj na tym etapie ciąży chodzi się do ginekologa raz w miesiącu i czasem dodatkowo na badania). zmuszona sytuacją zrezygnowałam ze szkoły, jak mam chodzić na zajęcia skoro nie wolno mi nic nosić i w ogóle wychodzić z domu? ponadto zapadła decyzja ( w porozumieniu z lekarką), że mam przestać pracować już do końca ciąży. co niezaprzeczalnie zwiastuje problemy finansowe. a ja szalona zakupoholiczka wydałam prawie całą ostatnią wypłatę na ebayu ale bardzo tego potrzebowałam  żeby oderwać się od czarnych myśli. 
malowanie mieszkania już prawie zakończone, jeszcze tylko framugi i będzie można skręcać nowe meble i zaczynać przeprowadzkę :P

mam straszną ochotę na sałatkę z kurczakiem z mojej ulubionej kawiarni w Galerii Krakowskiej.. może namówię mamę na mini spacer za pare dni :P

piątek, 1 listopada 2013

nic tak nie poprawia humoru jak..? zakupy, świeczki i karmelki!

oficjalnie powracam do żywych <bije sobie brawo>
wziełam dzisiaj ostatnią tabletkę, zaczełam wychodzić z domu aczkolwiek bardzo się oszczędzam :) byłam już w Castoramie z Pysiem szukać farb do mieszkania, kolory jakie wybraliśmy :

do pokoju dziecka i na sufity w kuchni i łazience :)

do przedpokoju, salonu i sypialni :)

do salonu i sypialni :) jedna ściana zarówno w sypialni jak i salonie będzie w tym kolorze :)
podobają Wam się te kolory? :)

po wizycie w Castoramie poszliśmy do Ikei na poszukiwanie dywanów (  żaden mi się nie podobał -.-) i tradycyjnie zaopatrzyłam się w świeczki Tindra.

tym razem wybrałam zapach jabłkowo-cynamowy :)

wczoraj przyszły moje woski z Yankee Candle :D
różowy - Pink Dragon Fruit (smoczy owoc)
biały- Strawberry Buttercream ( truskawka w bitej śmietanie)
wczoraj też przyszły moje botki z allegro, całe 17 zł :D

i kilka dni temu przyszły moje soczewki z Solution Lens :D

zajebiste opakowanie, nie? :D

na zdjęciu widać tylko 2 pary (zamówiłam 3) aczkolwiek moją trzecią parą są brązowe soczewki z poprzedniego zamówienia ale jedna wyschła i byłam zmuszona kupić je ponownie bo bardzo mi się spodobały ;)

po lewej : Vassen Kitty Kawaii Viva Grey
po prawej : Geo Lavender Grey

oba te szaraczki są takiej jak się spodziewałam, Vassen Kitty dają efekt zbliżony do Princess Mimi Sesame Grey :)


mama przywiozła mi dziś karmelki <3 mniam, mniam. zawsze je wcinam na Wszystkich Świętych :)

i mój piękny dywan <3

jadę w niedzielę wpłacić za niego zaliczkę razem z teściową bo na ten moment jest niedostępny ale w ciągu 2 tygodni mi go sprowadzą :D

jutro jedziemy z Pysiem ogarnąć na nowym mieszkaniu, wyrzucić resztę bibelotów, nadmiar garnków. w niedzielę jadę załatwić dywan i kupić farby a od poniedziałku ruszamy z malowaniem :D mniej więcej 15 listopada powinniśmy już tam mieszkać :) wszystkie meble kupione, wersalki przywiezione, wszystko na nas czeka :)

niedziela, 27 października 2013

bez szaleństw.

zaniedbuje bloga... ale na prawdę nie mam o czym do Was pisać... moja twarz nie nadaje się do publikacji (atak wągrów spowodowany hormonami), kiepskawo się czuje (nadal mdłości choć wymioty odpuściły), wczoraj wylądowałam w szpitalu (krwawienie z szyjki macicy) przez co miałam prawie, że zawał serca.. wpadłam w panikę, zaczęłam ryczeć i się trząść... lekarka powiedziała, że to nic groźnego ale jakoś jej nie wierzę, dala mi progesteron na podtrzymanie ciąży i nakazała leżeć i się oszczędzać. więc nie chodzę do pracy przez najbliższe 6 dni będę leżeć i tyć... powoli też szykuje się do przeprowadzki (znowu ;<), tym razem będziemy wynajmować mieszkanie od mojej ciotki, 3 pokojowe :) będziemy mieć z Pysiem własną sypialnię, pokój dla dzidzi i salon ;) aaa właśnie, mój bobas jest już widoczny na usg ( na poprzednim był tylko pęcherzyk), a teraz było widać serducho, które biło jak szalone, takie tycie rączki i nózie :D wygląda jak kosmita :P ma już 11mm, czyli to 8 tydz ciąży :)
powoli gromadzę meble do nowego mieszkania, brakuje nam jeszcze 2 wersalek i dywanów :) no i jeszcze mebli dla dziecka ale na to mamy jeszcze dużooo czasu :) moje upragnione butki z ebaya okazały się za duże więc wystawiłam je na sprzedaż i kupiłam 2 pary kozaków na allegro w sumie za 53,50zł już z wysyłką :D
jedną parę kupiłam taką jak Alicja ;)
może jutro pójdę z Pysiem do teściowej na ciacho <3333 ale jeszcze nie jestem pewna czy to dobry pomysł żebym wychodziła z domu...
jest ciężko ale się nie poddam :)

moja najpiękniejszaaaaa <3

czwartek, 17 października 2013

Kilka słów o samopoczuciu :)


sporo osób pyta "jak się czujesz", męczy mnie to, że wszystkim odpowiadam "dobrze, wszystko w porządku" bo wcale nie jest to prawda... rzygam dalej niż widzę po każdym posiłku, rzygam po słodkim, po mięsie, po wszystkim! wszystko mi śmierdzi ( jak siadam do jedzenia zatykam nos, bo zapachy wywołują u mnie mdłości), moje ulubione potrawy są dla mnie niejadalne za to pije soki jak szalona ( po 3 litry dziennie) przez co non stop muszę chodzić siusiu :D  nie jest łatwo, zdarzyło mi się wymiotować do kosza na śmieci w pracy ( przy ladzie stali klienci -.-) oraz do kosza na śmieci na środku jednej z głównych ulic w Krakowie xD sypiam po 9-10 godzin ale rano i tak jestem nie wyspana bo mam surrealistyczne sny, które mnie strasznie męczą. ale jako pozytywy dodam wam, że zmieniłam ginekologa na starszą Panią o nazwisku, którego nie jestem w stanie wymówić xD moja ginekolog jest przemiła <3 nie mogę się doczekać kolejnej wizyty, wszystko mi jasno opowiada, żartuje, jest bardzo delikatna podczas badań ginekologicznych, skierowała mnie na miliard badań ( chwała jej za to!) i mam się do niej zgłosić za około 2 tyg ( czyli około 29.10. i skieruje mnie wtedy na USG i zobaczę moją fasolcię <3), poleciła mi też Imbir na mdłości bo nie jest zwolenniczkę leczenia farmakologicznego w ciąży jeśli nie ma takiej potrzeby ;)
cała moja rodzina i znajomi już wiedzą, mój brat oszalał xD babcia jest troszkę zdystansowana ale to w jej stylu, moja Teściowa dzwoni do mnie kilanaście razy dziennie i pyta czy nie potrzebuje jej pomocy, a mój tata nie wie jak ma się zachowywać w zaistniałej sytuacji ( co z resztą widać i mamy z Pysiem mega ubaw xD) i na słowo dziadek reaguje "A weź mi tak nie mów!" :D

przedstawiam Wam moją fasolcię <3 zdjęcie z 11.10., miała wtedy około 7mm co wróży 6. tydzień ciąży ;)

piątek, 11 października 2013

BOOM!

ajajaja, zaniedbałam Was strasznie... ale mam wyrzuty sumienia ;P u mnie prawie po staremu, praca, dom, praca, dom, szkoła, praca, dom i tak w kółko. :) nie mam dla Was zdjęć makijażu bo moja cera od ponad 3 tyg odpoczywa ( nie maluje się wcale), po III WŚ która się na niej rozegrała :< moje włosy też z pewnych przyczyn zaczęły mi okrutnie wypadać więc traktuje je ziołowymi szamponami, które nie ułatwiają stylizacji :) jest pozytywnie :P wszyscy odbierają to pozytywnie.. :) postaram się do Was pisać częściej ( i dodawać zdjęcia) bo pewnie będę mieć teraz więcej czasu :) a teraz mentalnie przygotujcie się, że kontrolę nad blogiem obejmie uroczy świat dziecięcych ubranek, kosmetyków i gadżetów bo.. jestem w ciąży :)

środa, 2 października 2013

wreszcie wolne!

dziś nastąpił dzień kiedy wreszcie miałam wolne :D pospałam do 10, potem sprzątałam, wybrałam się z bratem na zakupy do Biedronki, potem znowu sprzątałam bo miałam dzisiaj inspekcję babci :D moja babcia jest fanatyczką porządków, czystości i na dodatek była to jej pierwsza wizyta w moim mieszkaniu ( babcia nie akceptuje mojego związku z Pysiem). babulka przyniosła mi pyszną sałatkę jarzynową, którą już od zajadam <3 
a teraz pora na ogarnięcie troszkę mojej cery ponieważ  jesienne przesilenie+spodziewany okres=miliard wągrów :<
fajnie się złożyło, że dzisiaj akuratnie przyszła paczka z moimi plastrami na wągry, które wcale nie są plastrami xD

10 "plastrów" kosztowało mnie 7,21 zł ;P wysyłka darmowa :D


koreańskie znaczki -.-

a tak wygląda mój "plaster" na buzi xD
dam znać co do efektów jak zastosuje to cudo kilka razy :P

ostatnie zakupy w Rossmannie:



moja Piękność :

piątek, 27 września 2013

shopping again~!

dzisiaj wyjątkowo pracowałam popołudniu więc rano wybrałam się z mamą na plac :D uprosiłam mamę o bigos, Rose to Twoja wina! xD no nie mniej jednak na placu miałam kilka rzeczy do kupienia jak np lakiery do paznokci czy staniki ;P oczywiście nie skończyło się na tych planowanych zakupach bo kupiłam sobie jeszcze inne fajne rzeczy +kupiłam bieliznę Pysiowi ( cholera mną targała jak wrzucał dziurawe skarpetki do prania więc wywaliłam mu 7 par i musiałam kupić nowe) i sweter na zimę z którego cieszył się jak głupi :D przez co jestem spłukana :< udało się mi sprzedać jedną z moich peruk i sweter więc akurat uzbierało się na nowe butki <3


planowany stanik za 20zł :D

kolejny planowany stanik, za 20zł :P

nie planowane majtki xD

sweterek za 48zł, który nie był planowany ale mega mi się podoba :D

tył sweterka :P

lakiery : czarny 4zł, i srebrny brokat z cienkim pędzlem do zdobień za 3,50 zł :)

po lewej pistacje a po prawej migdały <3 mniaaaaam <3

dodatkowo kupiłam sobie 2 pary bardzo grubych ocieplanych pluszem legginsów :) czarnych oczywiście ;P

ostatnio zajadałam takie pyszności :

moja i Pysia ulubiona pizza, Funghi ( ser, pieczarki, sos oregano) + kurczak ;>

takie cuda kupiłam w cukierni nad która mieszkam :D hiszpana jadłam 2 dni xD

nie mam dla Was ani makijażu ani outfitu bo do pracy ubieram na siebie tyle ciuchów że wyglądam jak pingwin ;P a moje włosy przechodzą etap "Jaki ja chce mieć teraz kolor włosów?" więc wyglądają strasznie ;<